Choroba źle pojmowanej poprawności politycznej

 

Niektórzy politycy opozycji mają żal, do tych Polaków, którzy nazywają ich zdrajcami. Czy jednak powinni się dziwić, skoro w niemal każdej ważnej sprawie, w tym na forum międzynarodowym występują przeciw Polsce? Nawet jeśli tłumaczą to tylko chęcią pozbycia się rządów Prawa i Sprawiedliwości, a precyzyjniej Zjednoczonej Prawicy?

 

 

Fundusze Unii Europejskiej dla Polski? – Zablokować. Budowa muru obronnego na granicy polsko-białoruskiej? – Nie. Stan wyjątkowy wywołany kryzysem przez wschodnich sąsiadów Polski? – Stop. Kary dla Polski? – Tak. Zwiększenie liczby żołnierzy Wojska Polskiego i uzbrojenie? – Po co?

 

We Republice Francuskiej, w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej czy w Państwie Izrael, polityk, który wbrew racjonalnym przesłankom notorycznie występuje przeciw interesom swego państwa, zaczyna budzić zainteresowanie służb specjalnych. I nikogo tam nie obchodzi, że ma immunitet, że być może to tylko pragnienie powrotu do żłoba albo zafiksowanie na konformistycznych ideach.

 

W Rzeczpospolitej Polskiej przeciwnie, staje się bohaterem bajki „O złym Królu Kaczorze”, a służby specjalne obchodzą się z nim jak z jajkiem, jakby zakładały jedynie dwa motywy jego działania, odrzucając możliwość finansowych inspiracji z zagranicy. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ choroba poprawności politycznej i źle pojmowanej demokracji dotyczy w Rzeczpospolitej Polskiej wszystkie strony konfliktu politycznego.

 

Jerzy Mosoń: wypowiemy wojnę Nowemu Wspaniałemu Światu?

 

Dla rozżalonych polityków opozycji, tych określonych mianem zdrajców mam radę: jeśli nie podobają się Wam decyzje podejmowane przez rząd Zjednoczonej Prawicy, uważacie je za gwałt na demokracji czy na praworządności to domagajcie się kar dla jej przedstawicieli, a nie dla wszystkich Polaków. Jeśli rzeczywiście na nie zasługują to społeczność międzynarodowa je zastosuje.

 

Jerzy Mosoń

 

Centrum Informacji, refleksje, punkt widzenie 13.11.2021

 

 

Related Post