Głód energetyczny

 

 

Świat, który znamy przestaje istnieć….. Dzieję się to sprawą zmian klimatycznych, na które ludzie mają lub nie mają wpływu i zmian, które w związku z tym są podejmowane, skutecznie czy też nie, nie sposób przewidzieć. Kołem zamachowym realizowanych przeobrażeń jest projekt „Europejski Zielony Ład” Unii Europejskiej. Tym koncepcjom przygląda się cały świat i nawet Chińska Republika Ludowa podjęła decyzję o wprowadzaniu zmian proekologicznych.

 

Generalnie świat ma odejść od wykorzystywania energii ze źródeł kopalnych, a więc przede wszystkim od węgla kamiennego i brunatnego oraz ropy naftowej, a i za pewne gazu. Szczytne to, choć zapewne dla polskiej gospodarki wielce niepokojące. Likwidacja kopalń oraz elektrowni, korzystających z węgla to utrata setek miejsc pracy. Jakie to trudne przekonała się kiedyś Wielka Brytania.

 

To jednak nie koniec, bo można z czegoś rezygnować jeśli jest jakaś alternatywa. Za taką trudno uważać panele słoneczne czyli pozyskiwanie energii ze słońca. Ciekawe, tylko, że nasłonecznionych dni mamy w Polsce 66. Nawet jeśli zmiany klimatu sprawią, że będzie ich więcej to jednak nie na tyle aby zaspokoić potrzeby energetyczne kraju. Tak, są jeszcze elektrownie wodne oraz wiatraki. Z tym że wiatru w Polsce mało, a w rzekach albo susza, albo powódź. Zmiany klimatyczne mają potęgować te zjawiska. Jednak nie sądzę, że na tyle aby zaspokoiły głód energetyczny w Polsce.

 

Jeśli Polska ma się realnie włączyć w „Europejski Zielony Ład” i nie zostać czarną dziurą na mapie kontynentu to jedyną nadzieją pozostają elektrownie jądrowe i „mityczne” paliwo wodorowe. To jednak wydaje się pieśń przyszłości czy uda się tę sztafetę z czasem wygrać? Chodzi nie tylko o pomysły, ale i inwestycje i pieniądze na te kosztowne plany i projekty. Na razie polscy multimiliarderzy Zygmunt Solorz i Michał Sołowow zapowiadają produkcję energii z tzw. małych reaktorów jądrowych. Jednak napięcie z tego tytułu ma się pojawić w 2031 roku, a więc jest to odległa przyszłość. I tak wydaje się, że prąd pozyskany tą metodą będzie szybszy niż dzięki budowie państwowej elektrowni jądrowej, której zapowiedzi sięgają lat 80. XX wieku.

 

Europejski Zielony Ład” oznacza również odejście od pojazdów spalinowych na rzecz elektrycznych. Osobiście sobie tego ciągle nie wyobrażam (być może mam mierną wyobraźnię), biorąc pod uwagę, że pojazdy tego typu przejeżdżają obecnie 200 km na jednym ładowaniu. Producenci zapowiadają, że niebawem pojawią się auta pokonujące nawet 600 km. Jednak cóż potem? Niestety pojazd jest unieruchomiony ze względu na konieczność ładowania. To z pewnością będzie zabójcze dla komunikacji jaką znamy. Przeobrażenie będzie musiała przejść również zaopatrzenie i cała logistyka.

 

Polski Koncert Naftowy Orlen przewidując nadciągające trenty już interesuje się zieloną energią i czyni w tym zakresie określone, możliwe i realne postępy. Jednak jest dopiero na starcie przeobrażeń. Do przyszłości przygotowuje się sieć sklepów Żabka, realizując nowe inwestycje na polu elektromobilności. W ramach współpracy z Volvo Polska zakupiła i testuje zeroemisyjny pojazd Volvo FL Electric z zabudową typu chłodnia. To są pierwsze zwiastuny przeobrażeń.

 

Swoja drogą jaki opór stawiają samorządy przed trolejbusami, które mogły by stanowić główny środek komunikacji publicznej w miastach. To pokazuje, że proste i sprawdzone metody są bardzo mało popularne. Modne są innowacje, a to czy sensowne to już mało kogo interesuje.

 

Być może ciężarowe samochody elektryczne będą mogły niebawem kursować na krótkich dystansach, to moim zdaniem pozostaną nowinką techniczną, nie rozwiązującą transportu ciężarowego na międzynarodowych trasach w Europie. Tak samo wątpliwe jest aby na pola wjechał niebawem elektryczny sprzęt rolniczy, zwłaszcza traktory i kombajny.

 

Generalnie, w przypadku pokonywania dłuższych dystansów wszyscy myślą o kolei. Teoretycznie w tym zakresie Polska jest liderem w Europie, albowiem ma najgęstszą sieć torów. To jednak kolejny przykład kiedy okazuje się jak statystyka jest zwodnicza. Instytut Staszica opublikował raport zatytułowany „Modernizacja polskiej sieci transportu kolejowego jako szansa dla branży logistycznej i transportowej w kontekście zrównoważonego rozwoju”. Dokument przedstawia aktualny stan prac infrastrukturalnych na polskiej kolei, w kontekście bieżących i przyszłych wyzwań związanych z ochroną środowiska i zrównoważonym rozwojem Polski.

 

Obraz jaki ukazuje dokument „Modernizacja polskiej sieci transportu kolejowego jako szansa dla branży logistycznej i transportowej w kontekście zrównoważonego rozwoju”, przygotowanego przez Instytut Staszica, nie napawa optymizmem. Co prawda Polska ma najgęstszą sieć kolejową w Europie, jest to jednak spuścizna, sprzed stu lat po zaborcach, co oznacza, że nie jest ona zintegrowana dla potrzeb Polski w jej aktualnych granicach. Do wielu miejsc pociągi nie dojeżdżają, a jak dojeżdżają to trwa to ogromnie długo. Słynne szybkie pociągi, są, może komfortowym, choć absurdalnie drogą propozycją komunikacji pomiędzy dużymi miastami. Jednak dla reszty nadal najtańszym, a często i jedynym rozwiązaniem jest auto. Jest to o tyle atrakcyjne rozwiązanie, że kilka lat temu rząd zamroził rozszerzanie systemu dróg objętych systemem e-myta (elektroniczny system poboru opłat za przejazdy ciężarówek w transporcie handlowym, autobusów i aut dostawczych autostradami oraz drogami ekspresowymi i krajowym).

 

Projekt „Europejski Zielony Ład” Unii Europejskiej jawi się jako gigantyczne wyzwanie. Trudno przewidzieć czy możliwa jest jego realizacja. Z pewnością może to być wielkie koło zamachowe gospodarki, tworzące wiele miejsc pracy. Nie wiadomo jednak, czy znajdą się kompetentni pracownicy i czy na wymagające ogromnych pieniędzy inwestycje znajdzie się finansowanie?

 

Juliusz Bolek

Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

 

Centrum Informacji Jak się zarabia 29.09.2021

 

Related Post