Jerzy Mosoń: czas szybko nadrabiać zaległości

 

Przebieg drugiej fazy wojny na Ukrainie, w której wojska Federacji Rosyjskiej radzą sobie lepiej niż w pierwszym miesiącu inwazji, potwierdza, jak ważna jest ciężka artyleria. Nadzieje, że tzw. „wiejskie gry”, w postaci partyzantów wyposażonych w NLAW czy Javeliny, zapewnią sukces, kolejnym zaatakowanym państwom, to recepta na samobójstwo.

Armia Federacji Rosyjskiej raczej nie popełni już tych samych błędów, jak w przypadku pierwszych tygodni wojny z Ukraińcami w okresie od lutego do kwietnia 2022 r. Również na przykładzie Ukrainy widać, że sama obrona nabrzeża to za mało – sytuacja Rzeczpospolitej Polskiej jest w tym zakresie bliźniaczo podobna do ukraińskiej. Potrzebne są okręty, w tym trudniej wykrywalne łodzie podwodne. Wreszcie obrona przeciwrakietowa i przeciwlotnicza. Nie wystarczy chronić infrastrukturę krytyczną w postaci węzłów kolejowych, elektrowni czy składów paliw.

Bez własnej „żelaznej kopuły”, zabezpieczającej również obiekty cywilne, w zasadzie nie ma szans na sukces, bo agresor dowiódł już, że nie przestrzega żadnych zasad. Warto tu podkreślić, że klasyczne pociski przeciwrakietowe nie są już wystarczająco skuteczne, a przede wszystkim są zbyt drogie by zgromadzić ich wystarczająco dużo. Stąd potrzeba instalacji laserów dużej mocy, nawet jeśli byłyby to najpierw konstrukcje tylko stacjonarne. Warto byłoby wykorzystać polskie badania nad laserami – nie musimy wszystkiego kupować!

Bardzo ważne są także schrony. Przykład ataków rakietowych Rosjan, na Mariupol, na Ukrainie, pokazuje jaki rodzaj bunkrów jest wystarczająco skuteczny, by można było tam przetrwać nawet 10 tygodni i to wobec zmasowanego ataku. Miasta, pozbawione podobnych schronów, skazują swą ludność na zagładę.

Niestety w Polsce, od dawna, przy budowie obiektów użyteczności publicznej, nie uwzględnia się potrzeb obrony cywilnej, na wypadek wojny. Stare budynki nie są należycie konserwowane, aby ich piwnice mogły stanowić sensowną ochronę. Najbardziej jaskrawym przykładem, braku wyobraźni decydentów, na wypadek sytuacji zagrożenia atakiem, jest warszawskie metro, którego budowa była doskonałą okazją do stworzenia dużej liczby schronów. Niestety w większości odcinków tychże, podziemne tunele zostały położone zbyt płytko, aby mogły być dla kogoś bezpieczną kryjówką.

Najbardziej frustrujące jednak jest to, że wnioski, które przedstawiłem powyżej powinny być znane osobom decyzyjnym, a co za tym skłaniać je do błyskawicznych działań. Tych jednak nie widać. Nie, nie dlatego, że w takiej konspiracji są prowadzone, ale dlatego, że ich nie ma….

Obserwowane obecnie kontrole budynków użyteczności publicznej, na okoliczność posiadanych w nich piwnic, to działanie w najlepszym razie tylko dla pozoru. Takie dane powinny być co roku aktualizowane i gromadzone w bazie danych każdego miasta. Teraz jest czas by nadrabiać inne zaległości: tworzyć nowe schrony, wykorzystując korzystne ukształtowanie terenu, porozumieć się z sektorem prywatnym w kwestii technologii do własnych dział laserowych dużych mocy, wymusić na wojskowo-politycznym sojuszu Pakcie Północnoatlantyckim(NATO) uzupełnienie braków w ciężkiej artylerii.

Jerzy Mosoń

Jerzy Mosoń – niezależny analityk procesów społecznych i gospodarczych. Jest absolwentem Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Członek i uczestnik konferencji biznesowych takich jak European Journalism Centre, przy Komisji Europejskiej. Od 2016 roku Jerzy Mosoń jest ekspertem gospodarczym i ds. międzynarodowych think tanku Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo-Rozwój-Energia, Zajmuje się również doradztwem biznesowym i strategiami medialnymi.

Centrum Informacji, Refleksje, Punkt widzenia 11.03.2022

 

Related Post