Jerzy Mosoń: EURO 2020 to praca, a nie wakacje

 

 

Jak zwykle, po porażce reprezentacja Polski w piłce nożnej mężczyzn w EURO 2020 (mistrzostwa odbywają się z powodu pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 dopiero w 2021 r.) eksperci i niedzielni “znafcy” footballu rozpoczęli proces zwalniania Paulo Sousa selekcjonera pochodzącego, co warto podkreślić, z Portugalii – państwa aktualnych mistrzów Europy, Ojczyzny wielkich marek: Benfiki, FC Porto czy Sportingu. Tymczasem wystarczy przyjrzeć się dokonaniom polskich klubów by zrozumieć, że oczekiwania kibiców były tradycyjnie wygórowane. Drużyny tzw. Ekstraklasy mają mocno rozdmuchany wizerunek sportowców mocno, który mocno wyprzedza jakość.

 

Polscy piłkarze, można by rzecz tradycyjnie (lub z przyzwyczajenia?) od lat przegrywają mecze nie tylko z europejskimi gigantami, ale też z rywalami z państw, gdzie na wycieczki jeździ się po to by przywieźć pamiątki z wojny albo założyć tajne konto. Jeśli ktoś chodzi na mecze ligowe to tylko z jakiegoś trudnego do wytłumaczenia sentymentu bądź zamiłowania do burd, bo w kwestii przyjemności z oglądania tych widowisk to jest ona bliska zeru. Można się oczywiście pośmiać z nieudanych zagrań, ale w końcu i nawet to zaczyna nudzić. No i od czego są kabarety…? Archiwalne oczywiście.

 

Mówiąc wprost: nikt racjonalnie myślący nie powinien oczekiwać od trenera Paulo Sousa, że w kilka miesięcy z dość przeciętnych piłkarzy i jednego mistrzowskiego gracza (Robert Lewandowski) zmontuje ekipę zdolną wygrywać z piłkarskimi potęgami czy nawet średniakami. Tym bardziej, że rywale przecież również trenują, ich selekcjonerzy mieli więcej czasu niż Paulo Sousa, no i niektórzy mieli też większy komfort rozgrywania meczów. Ktoś w ich federacjach zadbał bowiem o to by nie musieli tak jak Polacy latać w jedną i drugą stronę przez całą Europę.

 

Zważywszy jednak na to, że działacze znów pozwolili piłkarzom trenować w kurorcie nad morzem, a do tego zaprosić WAGsy (srót od angielskich słów: Wives and Girlfriendsakronim używany dla określenia żon i partnerek piłkarzy), rodziny i kogo tam jeszcze pokoje hotelowe widziały – jakby  Euro 2020 to były wakacje, a nie praca – to sami zainteresowani raczej przemilczą temat. Jest to zatem rola dziennikarzy. Zdecydowanie lepsza niż stwarzanie presji na Polski Związek Piłki Nożnej do zdymisjonowania Paulo Sousa. Portugalskiego trenera powinno się raczej zachęcać do tego by został, pomimo obserwowanej mizerii, i pomógł nieco poprawić grę piłkarskich średniaków.

 

Jerzy Mosoń – niezależny komentator życia społecznego w Polsce, członek i uczestnik konferencji biznesowych, m.in. European Journalism Centre, przy Komisji Europejskiej.

Od 2016 roku ekspert gospodarczy i ds. międzynarodowych think tanku Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo-Rozwój-Energia, Doradca biznesowy i strateg medialny. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

 

Centrum Informacji, Refleksje, Punkt widzenia, 27.06.2021

 

Related Post