Juliusz Bolek: 100 dni Polskiego Ładu

 

 

Kiedy rząd zaprezentował projekt „Polski Ład” malkontenci twierdzili, że to chwyt propagandowy. Znamienną poszlaką, w tym zakresie było, że idea wcześniej miała się nazywać „nowy ład”. Cóż, a zatem koncepcja już nie miała być nowa, a narodowa. Biorąc to pod uwagę, można by sądzić, że nihil novi (nic nowego).

 

„Nowy Ład” zawierał pułapkę: odcinania się od przeszłości i pachniał koncepcją „grubej kreski”, tak jakby Zjednoczona Prawica chciała się odwrócić od swoich dotychczasowych dokonań. Pomysłodawcom zapewne chodziło o odnalezienie się w nowej postpandemicznej rzeczywistości. Cóż, chyba byłoby to przedwczesne, biorąc pod uwagę zapowiedzi „czwartej fali”, na jesieni 2021 roku? „Polski Ład” już takich pułapek nie zawiera. Jest tylko odświeżeniem wcześniejszych koncepcji. Moim zdaniem jest w nim mniej patosu, a więcej dostosowania się do możliwości i realiów.

 

Niedowiarkowie tak „Polskiego Ładu” nie interpretowali, albo może i interpretowali, ale się do tego nie przyznawali, bo w przekazie politycznym nie istotna jest prawda, tylko polaryzacja. Nie minął miesiąc i teraz Premier Mateusz Morawiecki sam postanowił powiedzieć „sprawdzam”, zobowiązując się zrealizowania 10 punktów „Polskiego Ładu” w ciągu najbliższych 100 dni czyli niewiele więcej niż 3 miesiące. Idea trochę okrutna, bo mnie „100 dni” kojarzy się z apelem dyktatora Wojciecha Jaruzelskiego, którego nie spełnienie zaowocowało wprowadzeniem „stanu wojennego”. Zapewne młodsze pokolenia nie mają takich traumatycznych analogii.

 

Zadanie, które postawił przed ekipą rządzącą premier Mateusz Morawiecki jest trudne, bo przypada na okres wakacyjny, szczególnie wytęskniony, po przedłużającej się „kwarantannie narodowej”. Moim zdaniem wyzwanie „10 punktów Polskiego Ładu w 100 dni” jest ryzykowne, jeśli podchodzić do niego rzetelnie i sumiennie. Z drugiej strony uważam, że choć wysiłkowe, jest realne.

 

Deklaracje premiera Mateusza Morawieckiego zmniejszenia zobowiązań finansowych pracowników i emerytów wobec Skarbu Państwa to bardzo przyzwoita propozycja. Ciekawe, czy przy wzroście inflacji będzie ona odczuwalna? Niezależnie od tego, należy ją docenić. Może więc, choć, nie będzie odczuwalna, pozwoli zniwelować skutki rozpędzającej się inflacji.

 

Dla Polaków bardzo ważny jest „własny dach nad głową”. Praktycznie prawie każdy marzy o swoich „czterech kątach”. Jest to bardzo wysiłkowe finansowo pragnienie i niezgodne z europejskimi tendencjami, gdzie obecnie coraz więcej osób mieszka w wynajętych lokalach, które należą do funduszy nieruchomościowych. Stąd realizacja przez Zjednoczoną Prawicę rozwiązań prawnych, pozwalających na kupno mieszkania bez wkładu własnego lub domu bez formalności, do 70 m2, a z poddaszem do 90 m2, jest ogromnie interesująca.

 

Co więcej ułatwienia w zdobyciu przez Polaków „własnego dachu nad głową” mogą być impulsem inwestycyjnym, który jeszcze w 2021 roku może mieć wpływ na poprawę wielu przedsiębiorstw oraz ich pracowników, a jak wiadomo przypływ wszystkie łodzie podnosi, więc może okazać się, że są to bardzo trafione zobowiązania, mające znaczenie w efekcie dla całej gospodarki.

 

Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

 

Centrum Informacji Jak się zarabia? 31.05 2021

Related Post