Marta Kubiak: Walka o „zniewolone media”

Przejęcie grupy wydawniczej Polska Press, wchodzącej w skład niemieckiego holdingu Verlagsgruppe Passau, przez Polski Koncern Naftowy Orlen, wśród części opinii publicznej, wywołało histeryczne przerażenie. Pojawiły się hasła o „zamachu na wolne media”, „cenzurze mediów”, monopolizowaniu rynku i wiele innych jeszcze bardziej absurdalnych oskarżeń.

Do Polska Press należy w Polsce m.in.: 20 dzienników regionalnych, 150 tytułów lokalnych, 500 serwisów internetowych, 6 drukarni. Miesięcznie z informacji przegotowywanych przez spółkę korzysta około 18.000.000 odbiorców.

Zacznijmy jednak od początku. Skąd w „rękach niemieckich” znalazła się przeważająca część polskich czasopism regionalnych i lokalnych? Czy Polska Press stworzyła te tytuły czy zaczęła je skupywać? Oczywiście zaczęła skupywać, aż uzyskała przeważającą ich część. Podobno kiedy Niemcy kontrolowali praktycznie cały rynek prasy regionalnej w Polsce, to nie było monopolu, a teraz niby ma być? Żenujący sposób myślenia.

Według krytyków zakupu Polska Press przez PKN Orlen, kiedy media w Niemczech należą do Niemców to jest demokracja. Kiedy media w Polsce należą do Niemców też jest demokracja. Kiedy media w Polce należą do Polaków to już demokracji nie ma. Z tego wynika, że demokracja jest tylko wtedy kiedy media należą do Niemców.

Według takiego sposobu myślenia w państwach, w których media nienależną do Niemców, to tam już demokracji nie ma. Przykro mi, chociaż taki sposób myślenia jest śmieszny, jest mi on obcy.

Ciekawe jest pytanie: dlaczego niemieccy właściciele Polska Press sprzedali spółkę PKN Orlen?

Czyżby dlatego, że nie spodziewali się, że w Polsce zapanuje cenzura czy też taki koncept uważali z absurdalny? Odpowiedź jest prosta, sprzedali bo chcieli. Skorzystali z prawa właścicielskiego. Dlaczego wydawnictwo Polska Press kupił PKN Orlen? Prawdopodobnie dlatego, że miał lepszy pomysł na wykorzystanie potencjału biznesowego niż Niemcy. To jest możliwe, biorąc pod uwagę, że PKN Orlen może wykorzystać efekt synergii całej swojej grupy, co nie było w niemieckich kompetencjach i potencjale.

Kika dni temu warszawski sąd zarejestrował wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania transakcji zakupu Polska Press przez PKN Orlen oraz o zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych Polska Press. To ciekawa wiadomość. Oczywiście każdy ma prawo taki wniosek złożyć, a sąd ma obowiązek to rozpatrzyć. Dziwne jest tylko, że kiedy znacząca część prasy regionalnej była kontrowana przez niemieckich właścicieli, według Rzecznika Praw Obywatelskich wszystko było w porządku….

Znamienne jest to, że dokument do sądu złożył Rzecznik Praw Obywatelskich, a na zakup Polska Press przez PKN Orlen, wydał już zgodę nawet prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Działanie Rzecznika Praw Obywatelskich ma charakter destrukcyjny. Podyktowane jest ono jedynie kalkulacją, że wniosek trafi do „kastowego wymiaru sprawiedliwości” i to finalizację transakcji sparaliżuje.

Ciekawe, że to co niepokoi Rzecznika Praw Obywatelskich, który jako prawnik raczej nie jest specjalistą od rynku mediów, nie budzi kontrowersji u samych zainteresowanych. Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w uchwale wyraził nadzieję, w związku z kupnem Polska Press przez Orlen. Widzi on szansę na przełamanie dominacji wydawnictw zagranicznych na rynku regionalnej prasy drukowanej i regionalnych portali w Polsce. Dziennikarze spodziewają się „stworzenia przejrzystych mechanizmów gwarantujących respektowanie zasady wolności słowa, pluralizmu poglądów i niezależności dziennikarskiej”. Skoro są takie oczekiwania dziennikarzy, to z tego wynika, że do tej pory tak nie było.

Ta sama część opinii publicznej, której transakcja PKN Orlen się nie podoba krytykuje inicjatywę ustawodawczą tzw. „podatku od mediów”.

Znów padają argumenty o „zamachu na wolne media”. Idea podatku jest podobna do tej na Węgrzech. Organy Unii Europejskiej przyznały, że Węgrzy mają prawo do wprowadzenia takiego podatku, z czego wynika, że jest on zgodny z zasadami panującymi w Unii Europejskiej, a trudno zakładać, że Wspólnota jest przeciwnikiem „wolnych mediów”.

W mojej ocenie toczy się walka nie o „wolne media” tylko o „zniewolone media”. W tym przypadku niestety Rzecznik Praw Obywatelskich nie stanął po stronie obywateli.

Marta Kubiak – działacz samorządowy, Poseł na Sejm VIII i IX kadencji (z okręgu wyborczego nr 38, który obejmuje obszar 11 powiatów północnej wielkopolski: chodzieski, czarnkowsko-trzcianecki, grodziski, międzychodzki, nowotomyski, obornicki, pilski, szamotulski, wągrowiecki, wolsztyński, złotowski). Jest absolwentką Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa na Uniwersytecie im. Adama. Mickiewicza w Poznaniu i studiów podyplomowych z zakresu służby zagranicznej i międzynarodowej oraz studiów podyplomowych Master of Public Administration na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.

Marta Kubiak jest rodowitą Pilanką. W latach 2014–2017 była radną powiatu pilskiego, wiceprzewodnicząca komisji budżetu i infrastruktury oraz członkini komisji rolnictwa i ochrony środowiska. Była kierownikiem biura powiatowego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Pile. W Sejmie jest członkiem m. in. komisji administracji i spraw wewnętrznych oraz łączności z Polakami za granicą.

Centrum Informacji. Refleksje, Hot Spot, 27.03.2021

Related Post