Na koronawirusie zyskali złodzieje

 

 

W roku 2020 wzrosła liczba włamań do mieszkań. Ta informacja może zaskakiwać, szczególnie, że znaczna większość Polaków, w związku z zagrożeniem pandemicznym wywołanym koronawirusem SARS-CoV-2, pracowała i uczyła się z domu. Włamywacze wykorzystali jednak fakt, że wiele osób w dużych miastach, z powodu pandemii opuściło swoje mieszkania i wyjechało do rodzinnych miejscowości.

 

Według statystyk przygotowanych przez Główny Urząd Statystyczny pod koniec czerwca 2020 r. pracę zdalnie wykonywało przebywało 10,2 proc. badanych pracowników. Do nich należy również doliczyć osoby, które w wyniku zachorowania na COVID-19 były zmuszone do przerwania wykonywanej pracy, w tym przypadku chodzi o 13,7 proc. ogólnej liczby pracujących.

 

Te dwa zestawienia pokazują, że w porównaniu z poprzednimi latami, w 2020 r. w domach Polacy spędzili znacznie więcej czasu. To mogło oznaczać, że ograniczenie przemieszczania się powinno spowodować spadek liczby włamań. Stało się jednak inaczej. W Polsce w 2020 roku zaobserwowano, że ich liczba skoczyła do góry – wyniosła 74.502, co daje wzrost o 5 proc. względem roku 2019, w którym miejsce miało 71.186 włamań.

 

Niepewna, związana z pandemią, wywołaną przez koronawirusa SARS-CoV-2, sytuacja w Polsce i na świecie, spowodowała, że wiele osób zaczęło przyzwyczajać się do wizji długotrwałego „zamknięcia”, czego następstwem było podejmowanie decyzji o wyjechaniu do rodzinnych miejscowości. Dla włamywaczy oznaczało to jedno – puste mieszkania.

 

Masowe wyjazdy do rodzinnych miejscowości i opuszczanie mieszkań przez osoby pracujące i studentów mogą mieć związek z dużą liczbą włamań w większych miastach. W 2020 r. na szczycie listy znalazły się Wrocław – 16 proc. wszystkich włamań i Katowice – 15 proc., niewiele niżej Warszawa – 9 proc. i Gdańsk – 8 proc.

 

Najbardziej obfitym we włamania miesiącem był czerwiec 2020 r., w którym miejsce miało 9.496 włamań. Styczeń i grudzień 2020 r. również znajdują się na górze listy, kolejno z o 38 proc. i 33 proc. większą liczbą względem wszystkich miesięcy. O 21 proc. średnią przebił marzec 2020 r., w którym odnotowano 7.535 włamań, co może mieć związek z pierwszym lockdownem (kwarantanna narodową), który zapoczątkował fale wyjazdów do rodzinnych miejscowości.

 

W trakcie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 okolicznością sprzyjającą działaniom złodziei były nie tylko opuszczone mieszkania. Zamknięte zostały restauracje i niektóre sklepy, a ulice przez długi czas świeciły pustkami. Brak świadków i puste lokale usługowe to idealne warunki do zaplanowania i zrealizowania włamania, co mogło mieć wpływ na wzrost ich liczby w 2020 roku.

 

„Największy wzrost włamań odnotowaliśmy m.in. w marcu 2020 r., kiedy mieliśmy do czynienia z pierwszym lockdownem oraz w grudniu i styczniu 2020 r.. W marcu 202 r., kiedy uderzyła nas „nowa rzeczywistość” bardzo często szukaliśmy ukojenia wyjeżdżając do rodzinnych miejscowości, natomiast w grudniu i styczniu 2020 r. korzystaliśmy z okresu świąteczno-noworocznego, wolny czas chcieliśmy spędzić w gronie najbliższych, co skutkowało pozostawieniem mieszkania, a zarazem zachęcało włamywaczy. – Analizuje Irmina Sulich z Komendy Stołecznej Policji. – „Należy wspomnieć, że celem przestępców nie są jedynie zamieszkałe lokale, ale również lokale usługowe czy przedsiębiorstwa. Przez panującą pandemię koronawirusa SARS-CoV-2 było mniej ludzi na ulicach, co wiązało się z tym, że brak potencjalnych świadków zdarzenia wręcz zachęcał do włamania lub kradzieży.

 

„Wyjazdy w okresie pracy zdalnej oraz okresy wakacyjno-świąteczne były okolicznościami sprzyjającymi włamaniom w roku 2020.” – Uważa Karol Klos – prezes Stowarzyszenia Dom Bezpieczny. – „Tym bardziej ważna w tym kontekście jest możliwość zdalnej kontroli stanu domu czy mieszkania. Zabezpieczenia mechaniczne, jak okna, drzwi czy rolety przeciwwłamaniowe są kluczowe do zmniejszenia zapału włamywacza, ale trzeba także zapewnić sobie informację, w przypadku gdy dzieje się coś niepokojącego i ktoś niepowołany próbuje się sforsować zabezpieczenia. Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 zmieniła spojrzenie na pracę zdalną, zwiększyła dystans społeczny i anonimowość na ulicach. Trzeba uczyć się na błędach z 2020 roku.” – Przekonuje Karol Klos – prezes Stowarzyszenia Dom Bezpieczny.

 

Centrum Informacji /KAM/ 8.05.2021

Related Post