OBIECUJĄCA. MŁODA. KOBIETA. czyli  jak smakuje kobieca krucjata!

Świat leży u jej stóp! Ma na imię Cassandra (Carey Mulligan), jest piękną blondynką z nogami aż do samej ziemi! Studiuje medycynę, w perspektywie kilku lat spełni marzenia o pomaganiu ludziom, a przy okazji będzie opływać w dostatki… Wszystko zmieniły wydarzenia jednej nocy… Wydarzenia, w których nawet nie wzięła udziału, a o których tylko słyszała od znajomych z roku…

Minęło 7 długich lat… Marzenia uleciały, Cassandra, wiecznie z miną kwaśną niczym kapusta z beczki, tylko podaje kawę, ściera podłogę, myje naczynia… Ktoś kto miał zmieniać świat i ratować ludzkie życie, wylądował na marginesie życia, w małej kawiarni, gdzieś na zadupiu w Ohio… Nie wygląda też na zbyt zrównoważoną psychicznie, zresztą jak ma być całkiem normalna skoro jej rodzice to synonim MILFA – czyli Matka Stiflera z filmu „American Pie” (Jennifer Coolidge), oraz podły szef strażników ze „Skazanych na Shawshank” (Clancy Brown)… Jedyne co Cassandrze chce się chcieć to prowadzić – głównie w sobotnie noce – swoją prywatną krucjatę – co do zasady przeciwko złym mężczyznom! Choć rykoszetem obrywa się też dwóm paniom, ale właśnie za to, że wolały stanąć (w ocenie Cassandry) po stronie podłych mężczyzn!

 

Nie  sposób odmówić kawiarce zaangażowania i sprytu! Zemsta – zwłaszcza ta po latach – smakuje wybornie! W tym jej świetnie ułożonym świecie zaczęło zgrzytać w momencie gdy poznaje kogoś z kim, jak sama zaczyna marzyć, „wszystko może się udać”… Ale że życie to jednak nie hollywoodzki film (zwłaszcza na filmach z Hollywood) – to niniejszy obraz „Obiecująca. Młoda. Kobieta.” wcale nie stanowi dramatu psychologicznego z cyklu, że „prawdziwa miłość wszystko zwycięży”, a potem „żyli długo i szczęśliwie”… Zresztą z korzyścią dla jakości filmu – ostatnie pół godziny seansu – to świetna robota scenarzystki Emerald Fennell! Zresztą reżyser(ka) która nazywa się dokładnie tak samo – też daje radę!

 

Dalej nic już nie uchylę, ani rąbka tajemnicy więcej – bo za dobry film, żeby spojlerować!

Na plusy:

  • Doskonały scenariusz! Sam bym lepiej tego nie wymyślił!
  • Mega świetna obsada – Poza tytułową bohaterką również drugi plan! Poza wyżej wspomnianymi rodzicami, m.in. Hrabia z Czekolady (Alfred Molina).
  • Świetna muzyka! Nie wiem czy w obecnych czasach  ktoś jeszcze wydaje płyty – ale jak można kupić soundtrack z tego filmu to ja chętnie 😉
  • Intrygujące zakończenie! I pozostaje tylko refleksja czy to happy end czy wprost przeciwnie!
  • Smaczki pochowane w filmie „Obiecująca. Młoda. Kobieta.” – choćby znaczenie imienia głównej bohaterki 😉
  • Cameo – czyli krótki epizod kogoś znanego w filmie! Np. Mike Tyson w filmie „Kac Vegas”! No to tutaj Pani Emerald Fennell (reżyseria + scenariusz) – poleciała na fantazji wybierając sobie rólkę w jakiej chce się pokazać w swoim filmie „Obiecująca. Młoda. Kobieta.”! To bardziej poleciał z tematem chyba tylko Pan Quentin Jerome Tarantino, który w pierwszej części filmu Kill Bill” zagrał jednego z martwych, zamaskowanych ninja w scenie jatki w Domu Niebieskich Liści!

Zresztą – dla mnie cała ta historia wygląda na wymyśloną po obejrzeniu „Kill Billa” – gdy Pani Emerald Fennell postanowiła postawić przed sobą challenge – coś równie oryginalnego w temacie Power Woman – czyli Feminizm! Kobieca Zemsta jako motor napędowy wehikułu, którym podróżuje się przez świat! Ale zamiast epatować krwią i fruwającymi flakami – niech ludzi będą pod wrażeniem filmu, że dobry sam w sobie!

Minusy:

  • Wcale bym się nie zdziwił, gdyby roboczy tytuł filmu „Obiecująca. Młoda. Kobieta.” brzmiał – „Facet to świnia”! W tym obrazie nie ma dosłownie ANI JEDNEJ JEDNOZNACZNIE POZYTYWNEJ POSTACI MĘSKIEJ! Naprawdę świat jest aż taki prosty? Na pewno paniom feministkom się to może baaaaardzo spodobać, mi osobiście – średnio….
  • Trochę mi też zgrzyta – jak w filmie „Obiecująca. Młoda. Kobieta.” postawiona jest kwestia – Co jest silniejsze? Miłość czy nienawiść? Jean-Jacques Rousseau twierdził, że ludzie są z natury dobrzy… Znaczy niby miłość… Ale z drugiej strony naukowcy z University College London (UCL) ustalili, że choć nienawiść cechuje się niepowtarzalnym schematem działania mózgu, dzieli ona z miłością wspólne struktury w mózgu. Czyli jednak miłość to tylko nienawiść widziana z innej perspektywy… Podsumowując – czy Cassandra naprawdę nie chciała znowu wrócić do normalnego ludzkiego życia?

Podsumowując – niech te minusy nie przesłonią liczniejszych plusów! Jak miłościwie panujący rząd pozwoli odwiedzać kina – sugeruję by film „Obiecująca. Młoda. Kobieta.” KONIECZNIE OBEJRZEĆ 😉

 

Grzegorz Łopata

Centrum Informacji – Z Łopatą do Kina 15.03.2021

 

Related Post