Złe prawo farmaceutyczne

 

 

Agencja Informacyjna donosi, że w Polsce zniknęło od 2017 roku około 1.200 aptek. To prawie 10 procent! Maleje także liczba farmaceutów pracujących w aptekach. Jestem zszokowany tymi wiadomościami. Dzieje się to w momencie, kiedy Polska walczy ze skutkami pandemii SARS-CoV-2, a więc również utrudnionym dostępem do lekarzy.

 

Mieszkam w centrum Warszawy i zauważyłem, że w mojej okolicy zniknęła połowa aptek i to takich, które z powodzeniem prosperowały od ponad 50 lat. Co więcej jakość obsługi spadła.

Prawie za każdym razem kiedy przychodzę do apteki aby kupić jakiś specyfik słyszę od farmaceuty, że może zamówić mi ten produkt na następny dzień. W zasadzie, nie ważne, co by to miało być witamina C czy sól fizjologiczna. Aptekarze nie chcą mieć leków na stanie, bo Prawo Farmaceutyczne znacząco obniżyło dopuszczalną marżę na lekach. W ten sposób  „wylano dziecko z kąpielą”. Dla mnie konkluzja jest następująca: w mojej okolicy nie ma już aptek tylko są punkty wydawania zamówionych dzień wcześniej leków. Zwracam uwagę, że chodzi o środki ratujące zdrowie i życie, a to oznacza, że czekanie 24 godziny jest bardzo ryzykowne.

 

To moje spostrzeżenia. Inaczej widzą zjawisko mieszkańcy małych miejscowości gdzie znika jedyna apteka lub punkt apteczny.

Oni są w zasadzie pozbawieni jakiejkolwiek pomocy. W ostatnim czasie w znacznym stopniu został utrudniony dostęp nie tylko do lekarzy, aptek, ale nawet dostęp do leków. Czy można nazwać to rozwojem lub postępem? Nie sądzę. Innego zdania są twórcy nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne, którym przyświecała idea „apteki dla aptekarza”. Świetnie! Tylko nie rozumiem dlaczego dobrostan aptekarzy ma odbywać się kosztem zdrowia i życia pacjentów?

 

Idea „apteki dla aptekarza” miała zastopować rozwój sieci aptecznych.

Generalnie mogę się z taką koncepcją zgodzić, ale tyko do czasu kiedy nie cierpią na tym ludzi, wobec których aptekarze pełnią rolę służebną. Jeśli Prawo Farmaceutyczne działa ze szkodą dla pacjentów jest złe i trzeba je zmienić.

 

W połowie stycznia 2021 roku odbyło się wspólne posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Polityki Lekowej i Zespołu Parlamentarnego ds. Ochrony Konsumentów i Przedsiębiorców. W trakcie obrad poseł Jakub Kulesza stwierdził

„Organy Inspekcji Farmaceutycznej coraz szerzej zaczynają interpretować przepisy prawa i wydają decyzje o cofnięciu zezwolenia na prowadzenie apteki lub nie przejściu zezwolenia ze względu na naruszenia przepisów antykoncentracyjnych. Sądy administracyjne wydają w tych sprawach wykluczające się orzeczenia, w których ocena stanu prawnego różni się w zależności od składu orzekającego. Dodatkowo można odnieść wrażenie że Inspekcja Farmaceutyczna zaczyna wchodzić w kompetencje innych organów, badając w ramach prowadzonych przez siebie postępowań kwestie, które należą do kompetencji UOKiK.”

To może wyjaśniać zniknięcie około 1.200 aptek w Polsce w ciągu ostatnich 3 lat!

 

Jeśli opinia posła Jakuba Kuleszy jest prawdziwa, to oznacza, że państwo poprzez swój organ świadomie niszczy przedsiębiorców jakimi są aptekarze. Czyni to ze szkodą dla pacjentów. To jest już nie dopuszczalne, bo czyjeś zyski nie mogą być stratą zdrowia i życia.

 

Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

Jak się zarabia? / Centrum Informacji / 23.02.2021

Related Post